Start Niepłodność Niepłodność męska aspekt psychologiczny
Reklama

Menu główne

Brzuszkowo

Zdrowie i Uroda

Kuchnia i Dom

Tygiel użytkowników

Nagłówki RSS

Designed by:
Niepłodność męska aspekt psychologiczny Email

Niepłodność męska aspekt psychologicznyO niepłodności i o tym, jak bardzo jest to rujnujący emocjonalnie stan od jakiegoś czasu zaczęto w Polsce mówić coraz częściej. Wiadomo, że doznania psychiczne jakie towarzyszą parze po kilku latach leczenia są identyczne do tych, które przeżywają osoby chorujące na nowotwory, czy ciężkie schorzenia kardiologiczne. W trakcie długiego leczenia może pojawić się depresja, zaburzające się relacje z otoczeniem i nierzadko konflikty między małżonkami kończącymi się rozstaniem.


 

Niepłodność a mężczyzna

Do tej pory więcej uwagi poświęcano kobiecie i temu, jak pomóc jej znosić częste wizyty u lekarzy, rozliczne badania i poddawanie się różnym procedurom medycznym.

Niewiele natomiast miejsca zajmowały problemy mężczyzny wynikające z przeżywania faktu niepłodności. Od mężczyzny oczekiwano wspierania kobiety i przynajmniej na początku wykonania tylko jednego badania – analizy nasienia.
Warto jednak zadać pytanie – co dla mężczyzny oznacza takie badanie? Jak je przeżywa i czego może się obawiać? Dlaczego stara się go uniknąć?
Okazuje się, że znaczna grupa mężczyzn opóźnia wykonanie badania nasienia, bez którego postawienie diagnozy, a w konsekwencji leczenie lub zastosowanie procedur medycznych wspomagających zapłodnienie nie jest możliwe. Takie nastawienie może zmniejszyć szanse pary na posiadanie dziecka ze względu na upływający czas.

 

Czy badanie nasienia to wstyd
Pracowałam ostatnio z kobietą, której partner przez trzy lata unikał wykonania badania tłumacząc się nadmiarem pracy, rozlicznych obowiązków albo prowokował awantury, po których czuł się zwolniony z pójścia na badanie. Kiedy je w końcu wykonał okazało się, że wyniki nie odbiegają od normy. Niestety w tym czasie u jego partnerki wygasła rezerwa jajnikowa. Dopiero wtedy rozpoczął się prawdziwy dramat, bo mężczyzna nagle poczuł, że nie wyobraża sobie życia bez własnego dziecka.
Dlaczego zatem pewna wcale niemała grupa mężczyzn nie może zdecydować się na wykonanie prostego badania?

Wydaje się, że chodzi o szeroko pojęty WSTYD.
Wielu mężczyzn obawia się być uznanym za kogoś, kto nie jest w stanie powołać na świat potomka. W społeczeństwie nacisk dotyczący rodzenia dzieci istnieje od początku naszego pojawienia się na ziemi i jest związany z potrzebą zachowania gatunku. Powiedzenie „...każdy mężczyzna powinien postawić dom, zasadzić drzewo i powołać na świat syna” jest przekazem wielopokoleniowym. Jeśli tego nie dokona plemię, dynastia, ród, w końcu rodzina może przestać istnieć. Ten nacisk zwykle nie jest przez mężczyznę uświadamiany, a jednak istnieje i może budzić spory niepokój. Stąd zapewne wynika przekonanie, że jądrem męskości jest zdolność do pozostawienia następcy.

Mężczyzna może zatem obawiać się badania nasienia. Gdyby wynik okazał się nieprawidłowy może narazić go we własnych oczach na poczucie wstydu, że nie sprostał oczekiwaniom społecznym. Tyle, że na przestrzeni wieków wraz z postępem medycyny śmiertelność noworodków radykalnie spadła, a zatem nacisk na obowiązek rodzenia dzieci przestał mieć rację bytu.

Dla wielu mężczyzn informacja o słabszych parametrach nasienia brzmi niemal jak wyrok. Pewien mężczyzna powiedział mi kiedyś, że najgorszy dzień w jego życiu miał miejsce, kiedy usłyszał, że nigdy nie będzie mógł  zostać biologicznym ojcem „..to było jak mocne uderzenie w głowę i w jednej chwili zachwiała się moja samoocena”.


A przecież zła jakość nasienia nie jest brakiem męskości, a konsekwencją rozwoju cywilizacji.
Wciąż niestety w naszym społeczeństwie pokutuje przekonanie, że brak dziecka spowodowany czynnikiem męskim świadczy o braku męskości, czyli potencji. Mężczyźni spotykają się z niewybrednymi żartami ze strony kolegów, czy „podchmielonych” wujków oferujących pomoc w zakresie prokreacji, skoro „on ma z tym problem”. Matka jednego z moich pacjentów odradzała mu wykonanie badania twierdząc, że nie ma powodu, aby je robił, bo w ich rodzinie nigdy takiej „hańby” nie było. Nie jest łatwo przeciwstawić się takim zachowaniom i wymaga to dużej siły ego, ale też batalii medialnej o zmianę przekonań pokutujących z społeczeństwie, a w konsekwencji także w głowie mężczyzny.  Powinien on traktować badanie, jak informację, z której wynika dalsze postępowanie medyczne, a nie jako coś, co go deprecjonuje.


W ciągu ostatnich lat udało się w naszym społeczeństwie zmienić przekonania na temat depresji, która do niedawna jawiła się jako coś wstydliwego, graniczącego z obłędem, a obecnie rozumienie tej choroby jest zupełnie inne. Zatem istnieje szansa na to, że mężczyźni, cierpiący z powodu słabych wyników nasienia przestaną czuć z tego powodu wstyd i zaniżoną samoocenę.

 

Kolejny powód niechęci do oddania nasienia do analizy może wiązać się z tematem masturbacji. Probówka z nasieniem jest dowodem na czyn często uznawany w naszym społeczeństwie za wstydliwy, wręcz zakazany i piętnowany, zwłaszcza przez kościół katolicki. Słyszymy, że masturbacja to grzech i rodzaj patologii, co oczywiście przeczy faktom i fizjologii. Pracowałam wielokrotnie z parami, które nie mogą doczekać się dziecka właśnie z  powodu trudności z oddaniem nasienia. Często okazuje się, że gdy wskazana jest inseminacja nie może dojść do skutku wyłącznie z tego powodu, że mężczyzna nie jest w stanie oddać nasienia. Analizując powody tej sytuacji, często dochodzimy do wniosku, że meżczyznie trudno jest przełamać wstyd i napięcie wynikające z faktu, że wszyscy wokół wiedzą, że on to robi, a przecież dojrzały mężczyzna mający partnerkę i uregulowane życie seksualne nie powinien. Masturbacja nie jest ani chorobą, ani patologią, może współistnieć z innymi formami uprawiania seksu.


Na koniec chcę przytoczyć zdanie, które powiedział kiedyś mężczyzna nie mogący mieć własnych dzieci. „Wyrazem męskości nie jest ilość i jakość plemników, bo nie mamy na to wpływu. Wyrazem męskiej siły jest to, jak my mężczyźni potrafimy sobie z tym poradzić”.

 

mgr Bogusława Pawelec
certyfikowany psychoterapeuta Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, psycholog kliniczny